Trzydzieści procent to podstawowy próg zaliczenia większości obowiązkowych egzaminów maturalnych, ale samo osiągnięcie tego wyniku nie zawsze wystarczy do otrzymania świadectwa. Trzeba jeszcze podejść do odpowiedniego egzaminu dodatkowego, a w przypadku szkoły dwujęzycznej lub technikum mogą obowiązywać szczególne zasady. Poniżej wyjaśniam, jak wygląda to w 2026 roku i jak odróżnić zdanie matury od wyniku potrzebnego na studia.
Najważniejsze informacje o progach maturalnych w 2026 roku
- 30% trzeba uzyskać z każdego obowiązkowego egzaminu, który podlega zaliczeniu.
- Próg dotyczy pisemnego języka polskiego, matematyki i języka obcego oraz obowiązkowych egzaminów ustnych.
- Z rozszerzenia trzeba się stawić na egzaminie, ale w 2026 roku nie obowiązuje minimalny wynik 30% z tego przedmiotu.
- Absolwent technikum z odpowiednimi kwalifikacjami zawodowymi może być zwolniony z obowiązku zdawania jednego rozszerzenia.
- Wynik wystarczający do zdania matury nie musi wystarczyć, aby dostać się na wybrany kierunek studiów.

Ile procent trzeba mieć, żeby zdać maturę w 2026 roku
W 2026 roku trzeba uzyskać minimum 30% punktów z każdego obowiązkowego egzaminu, dla którego określono próg zdawalności. Dotyczy to zarówno osób zdających maturę w Formule 2023, jak i absolwentów przystępujących do egzaminu w Formule 2015.
| Egzamin | Forma | Minimalny wynik |
|---|---|---|
| Język polski | pisemna, poziom podstawowy | 30% |
| Matematyka | pisemna, poziom podstawowy | 30% |
| Język obcy nowożytny | pisemna, poziom podstawowy | 30% |
| Język polski | ustna | 30% |
| Język obcy nowożytny | ustna | 30% |
| Przedmiot dodatkowy | pisemna, poziom rozszerzony | trzeba przystąpić, bez progu 30% |
Przykładowo, jeśli arkusz z matematyki zawiera 50 punktów, trzeba zdobyć co najmniej 15. Wynik procentowy jest jednak przeliczany według maksymalnej liczby punktów w konkretnym arkuszu, dlatego najbezpieczniej sprawdzać zasady oceniania dla danego egzaminu.
Jak podaje CKE, warunkiem uzyskania świadectwa jest spełnienie wszystkich wymaganych progów, a nie średnia z całej matury. Można więc mieć bardzo dobry wynik z jednego przedmiotu, ale nie otrzymać świadectwa, jeśli z innego obowiązkowego egzaminu zabraknie choćby kilku punktów.
Za które egzaminy trzeba uzyskać 30 procent
Próg obejmuje trzy obowiązkowe egzaminy pisemne na poziomie podstawowym: język polski, matematykę i język obcy nowożytny. Do tego dochodzą dwa egzaminy ustne, czyli język polski i wybrany język obcy.
Matematyka nie ma części ustnej. Z kolei ustny język polski i język obcy nie mają określonego poziomu podstawowego ani rozszerzonego, ale każdy z nich trzeba zdać na co najmniej 30%. To właśnie egzaminy ustne bywają przez maturzystów niesłusznie traktowane jako mniej istotne.
W przypadku języka obcego jako przedmiotu obowiązkowego zdający wybiera jeden z języków przewidzianych w zasadach egzaminu, między innymi angielski, niemiecki, francuski, hiszpański, rosyjski, włoski lub ukraiński. Wybrany język zdaje się pisemnie na poziomie podstawowym i ustnie.
Czy trzeba zdać maturę rozszerzoną na 30 procent
W 2026 roku nie ma obowiązku uzyskania 30% z przedmiotu dodatkowego na poziomie rozszerzonym. Trzeba jednak przystąpić do pisemnego egzaminu z co najmniej jednego przedmiotu dodatkowego. Sam wynik może być niski, a nawet wynosić 0%, i nie przekreśla to zdania matury, jeśli pozostałe warunki zostały spełnione.
To ważne rozróżnienie. Rozszerzenie wpływa przede wszystkim na rekrutację na studia, natomiast w 2026 roku pełni także funkcję wymogu formalnego dotyczącego przystąpienia do egzaminu. Od 2028 roku zasady mają się zmienić, dlatego osoby planujące maturę w późniejszych latach powinny sprawdzać aktualne komunikaty.
Wyjątek dotyczy absolwentów, którzy mają dokument potwierdzający kwalifikacje zawodowe na poziomie technika. W 2026 roku taka osoba może skorzystać z uprawnienia i nie przystępować do jednego przedmiotu dodatkowego. Nie oznacza to jednak automatycznego zwolnienia z obowiązkowych egzaminów z języka polskiego, matematyki i języka obcego.
Co się dzieje, gdy zabraknie kilku procent
Jeżeli nie uda się zdać jednego obowiązkowego egzaminu, sytuacja nie musi oznaczać konieczności powtarzania całej matury. Absolwent, który przystąpił do wszystkich wymaganych egzaminów i nie zdał tylko jednego z nich, może skorzystać z terminu poprawkowego, zgodnie z procedurą i terminami ogłoszonymi przez CKE.
Inaczej wygląda sprawa, gdy niezdanych egzaminów jest więcej albo zdający nie pojawił się na wymaganym egzaminie. Wtedy zwykle trzeba ponownie przystąpić do konkretnych egzaminów w kolejnym terminie, a po upływie określonego czasu może być konieczne zdawanie matury w pełnym zakresie.
Nie radzę czekać z formalnościami do ostatniej chwili. Po ogłoszeniu wyników trzeba sprawdzić, który egzamin został uznany za niezdany, a następnie dopilnować złożenia odpowiedniego oświadczenia w szkole lub właściwej komisji okręgowej.
Dlaczego 30 procent nie zawsze wystarczy na studia
Próg maturalny odpowiada na pytanie, czy egzamin został zdany. Uczelnia liczy jednak punkty rekrutacyjne według własnych zasad, najczęściej na podstawie wyników z wybranych przedmiotów, zwłaszcza na poziomie rozszerzonym.
Na mniej obleganym kierunku wynik 30% z podstawy może być formalnie wystarczający do otrzymania świadectwa. Na popularnych kierunkach, takich jak medycyna, psychologia, informatyka czy prawo, o przyjęciu decyduje konkurencja, więc potrzebne wyniki mogą być znacznie wyższe.
Dlatego przygotowania dobrze planować w dwóch etapach. Najpierw trzeba zabezpieczyć minimum wymagane do zdania matury, a później rozwijać te przedmioty, które są punktowane podczas rekrutacji. Sam wynik centylowy pokazuje pozycję na tle innych zdających, ale nie zastępuje procentów używanych przez uczelnię w jej własnym przeliczniku.
Jeśli celem są studia, sprawdzam zawsze zasady konkretnego kierunku, a nie tylko ogólny próg zdawalności. To pozwala uniknąć częstego błędu polegającego na przygotowaniu się wyłącznie do zaliczenia egzaminu, mimo że rekrutacja wymaga wysokiego wyniku z rozszerzenia.
Najważniejsza różnica między zdaniem matury a dobrym wynikiem
W 2026 roku odpowiedź jest prosta: z obowiązkowych egzaminów objętych progiem trzeba mieć co najmniej 30%, a z jednego przedmiotu dodatkowego na rozszerzeniu trzeba przystąpić do egzaminu. Nie istnieje jednak jeden procent, który gwarantuje dostanie się na każdy kierunek.
Traktowałbym 30% jako granicę bezpieczeństwa, a nie jako ambitny cel. Kilka dodatkowych tygodni pracy nad matematyką, językiem obcym lub strukturą wypowiedzi ustnej może zdecydować nie tylko o zdaniu egzaminu, ale też o większym wyborze podczas rekrutacji na studia.